Wiersz wcale nieśmieszny 

Śmiej się, śmiej bałwanie

Wkrótce przed trybunałem staniesz

I prezydent ci pomóc już nie da rady
Bo sam namówiłeś go do zdrady
Za którą przyjdzie zapłacić mu drogo
A i historia oceni go srogo
Choć przyrzekał być samodzielnym
To wybrał bycie kundlem twym wiernym
Robi wszystko co mu rozkażesz
I widzi tylko co mu pokażesz
 
Żałośnie obaj się prezentujecie
Bo chcecie wszystko a nic nie wiecie
Czy można bardziej niż wy nienawidzieć?
Trzeba być ślepym i nic nie widzieć
Żeby narzucać wszystkim swe zdania
Miast zadać sobie ważne pytania
Jak skończyć te głupie waśnie?
Co zrobić by kraj nasz właśnie
Stał się przykładem dla innych nacji?
Jak wysłuchać wszystkich racji
By podjąć najlepszą decyzje
Rozsławiając przy tym naszą ojczyznę
Wy jednak kłócić wolicie
Z nikim i niczym się nie liczycie
Bo najważniejsze są wasze ambicje głupie
A innych zdanie macie dziś w dupie
Krótkie więc będą te wasze rządy
I wkrótce ścigać was będą sądy
Bo arogancję zacząć karać należy
Żeby każdy kto w prawo wierzy
Mógł zawsze zasypiać spokojnie
I śnić o pokoju a nie o wojnie.