Skutki jednego posiedzenia Sejmu

Na naszych oczach rozgrywa się mecz pomiędzy prawymi i sprawiedliwymi i opozycją niby to piłkarski niby nie bo mało w nim walki o dobro kraju a więcej przepychanek. Jeszcze pare miesięcy temu aktualna opozycja była u władzy ale zachłyśnięta nią straciła poczucie rzeczywistości. Chociaż w czerwcu ówczesna opozycja zdobyła pierwszego gola w postaci wygrania wyborów prezydenckich to jeszcze nie wszystko było stracone. Platformersi, którzy pod przywództwem poprzedniego premiera ostro trenowali piłkę nożną, wydawali się być dobrze przygotowani kondycyjnie do sezonu, tracili jednak coraz bardziej siły. Zmiany zawodników na niewiele się zdały bo i ci kondycyjnie nie prezentowali się najlepiej. Dodatkowo po porażce w wyborach prezydenckich wkradło się w ich szeregi zamieszanie i strach przed przegraną w wyborach parlamentarnych. Wszystko mogło się zmienić we wrześniu a konkretnie 25 owego miesiąca. Ten dzień pokazał jednak wszystkie słabości ówczesnych rządzących w tym brak partyjnej solidarności. Tego dnia na posiedzeniu sejmu odbyła się debata w sprawie postawienia byłego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Aby wniosek przeszedł potrzeba było 276 głosów. Za wnioskiem było 271 i nie ma znaczenia ilu posłów było przeciwko, ma natomiast znaczenie, że dziewięciu posłów Platformy w tym premier Ewa Kopacz i Radosław Sikorski w tym głosowaniu nie uczestniczyli bo mieli ważniejsze sprawy na głowie. Przegłosowanie wtedy tamtego wniosku mogłoby całkowicie zmienić dynamikę wyborów. Niestety Ewa Kopacz i jej koledzy kompletnie przespali prawdopodobnie ostatnią szanse na ewentualne zwycięstwo. Postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu mogło i pewnie doprowadziłoby do tego samego Jarosława Kaczyńskiego. Trudno dzisiaj przewidzieć jakie byłyby reperkusje posiedzeń Trybunału niewątpliwie jednak ta sejmowa porażka jeszcze bardziej ośmieszyła ówczesną premier i jej partie a w moim przekonaniu dodała jeszcze więcej wiatru w żagle będących wciąż w opozycji prawych i sprawiedliwych.  Nie żal mi platformersów bo strzelili sobie owego dnia samobójczą bramkę tylko i wyłącznie z własnej winy lekceważąc przeciwnika. Słusznie zatem przegrali wybory i dzisiaj mogą tylko obserwować i uczyć się na czym polega dyscyplina partyjna. Rozmiary porażki wyborczej platformersów doprowadziły do tego, ze ten jeszcze nie tak dawno wyrównany pojedynek dzisiaj odbywa się już do jednej bramki. Rzekomy rozjemca tego pojedynku, którym miał być prezydent przestał już udawać, że jest bezstronnym arbitrem. Podobno w przeszłości miał rzucić legitymacje partyjną prawych i sprawiedliwych tyle, że w zwolnionym tempie na powtórce widać, że to on rzucił się prezesowi do stóp błagając o nie odbieranie mu owej książeczki. Z prezydentem w lewej kieszeni i premier w prawej albo odwrotnie, z wiekszością w obu izbach Jarosław Kaczyński dyktuje dzisiaj warunki gry. Opozycja z platformersami może tylko szczekać i ujadać i tak na niewiele się to zdaje. Prezes zmierza teraz po władze absolutną, właśnie zmienił prawo powoływania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i należy siė spodziewać, że wkrótce i ta instytucja stanie się jego wasalem. Powszechnie się sądzi, że Beata Szydło jako premier to tylko epizod w rządzie. Mam jednak wrażenie, że tak nie będzie bo mając wszystkie pionki na szachownicy pod swoją kontrolą tak naprawdę prezes nie potrzebuje być premierem. To i tak on będzie podejmował najważniejsze decyzje tak jak choćby skład rządu, który został narzucony pani Beacie. Jako żywo przypomina to system władzy z PRL rodem. Tam też mieliśmy premiera, przewodniczącego Rady Państwa i innych mniej lub bardziej znaczących partyjnych wyjadaczy. Prawdziwa władza leżała jednak w rękach pierwszego sekretarza KC partii. Nie piastował on żadnych funkcji państwowych ale to on wydawał polecenia i to on decydował o polityce kraju. Jarosław Kaczyński to lustrzane odbicie pierwszego sekretarza. Historia zatoczyła koło i zafundował nam podły żart. Obaliliśmy totalitaryzm, niech żyje władca absolutny, obaliliśmy przewodnią siłę narodu, niech żyje jedynie słuszna partia pod jedynie słusznym przewodnictwem. Już wkrótce pierwszy zjazd partii, na którym jednogłośnie pierwszym sekretarzem komitetu centralnego partii prawych i sprawiedliwych zostanie wybrany były prezes partii. A była szansa aby temu, być może zapobiec, gdyby była premier nie przespała chyba najważniejszego posiedzenia sejmu w jej karierze. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s