KaZiK szuka Tomka czyli zawód przyszłości

Poznaliśmy, przy czym ja z mieszanymi uczuciami, skład przyszłego rządu. Pani Beata może sobie mowić co chce ale to nie ona jest jego twórcą. Zdaję sobie sprawę i rozumiem, że powiedzieć jej  tego nie wypada. Nie trzeba być jednak alfą i omegą aby dojrzeć w tym wszystkim łapę prezesa. Przerażający jest fakt, że tyle było krzyku na temat nepotyzmu i kolesiostwa jakie panowało w szeregach platformersów a dzisiaj nikt nie śmie tego samego zarzucić prawym i sprawiedliwym. Nominacje otrzymali nie ci, którzy mają kwalifikacje tylko ci którzy nie podpadli prezesowi zwani Zakonem PC lub wazeliniarzami szefa partii. I niech sobie tak będzie bo to jest zrozumiałe, że szef partii kieruje się zaufaniem. Nic bym nawet w tym temacie nie powiedział gdyby nie parę nominacji, które świadczą nie tylko o braku respektu dla państwa i społeczeństwa ale rownież braku jakiegokolwiek zdrowego rozsądku. Ziobro, Macierewicz i Kamiński to sprane i skompromitowane nazwiska, które niczym dobrym się nie zasłużyły kojarząc się jedynie z żenujacym brakiem wiedzy i profesjonalizmu. Powołanie pana Kamińskiego na stanowisko koordynatora służb specjalnych i pana Ziobry na stanowisko ministra sprawiedliwości to świadectwo na fakt zamiaru sprzątnięcia pod dywan afery przekroczenia uprawnień przez pana Kamińskiego podczas pełnienia przez niego funkcji szefa CBA. Szczekające w knajpie w prywatnej rozmowie gęby do dzisiaj budzą społeczną niechęć. Skazany w pierwszej instancji szef CBA został określony przez innego nawiedzonego specjalisty od spraw wszystkich pana Gowina jako człowiek kryształowo czysty. Pan Jarosław Gowin, kiedysiejszy minister sprawiedliwości a dzisiejszy minister nauki i szkolnictwa wyższego  wkrótce zostanie szefem ministerstwa kosmonautyki bo i na tym zna się kryształowo doskonale. Przestańmy się oszukiwać pan Kamiński nie może być skazanym nawet gdyby fakty stanowiły inaczej bo jego wiedza jest zbyt duża i niebezpieczna dla paru osób, które dzisiaj chcą się jawić jako naprawiacze rządowego kumoterstwa. Naprawa zacznie się od zaraz a w ślad za nią szeroko zakrojony nabór agentów Tomków powiększony tym razem rownież o agentki, co do których imienia jeszcze się nie zdecydowano. Podobno KaZiK czyli Kamiński, Ziobro i Kaczyński skłaniają się ku agentce Ewce, żeby już całkiem dokopać byłej premier, po mężu Kopaczowej. No i słusznie. Za to to jej wystąpienie na inauguracyjnym posiedzeniu sejmu kolejnej już kadencji należy jej się jak psu buda.

Dyktatura jednostki

Szczerze mówiąc byłem lekko zaskoczony rozmiarem wyborczego zwycięstwa prawych i sprawiedliwych z ich satelitami. Po ministerialnych nominacjach jednak jestem bardzo zadowolony, że tak się stało. Prezes nie chciał żadnych koalicji przy tworzeniu rządu, na co pozwoliło mu tak wysokie zwycięstwo. Może wreszcie rządzić sam bez żadnych przeszkód. W trakcie sprawowania władzy przez Platformę jak rownież podczas kampanii wyborczej zarzucał im kolesiostwo, nepotyzm i brak kompetencji co prawdę mówiąc w wielu przypadkach było słuszną krytyką. Ludzie zresztą sami to widzieli i uwierzyli prezesowi na słowo, że on do tego nie dopuści i o nominacjach decydować będą kwalifikacje. Cieszę się zatem, że prezes mógł wszystkim pokazać jak bardzo się zmienił a raczej, że wcale się nie zmienił i zmieniać  się nie zamierza. Powierzenie tek ministerialnych Macierewiczowi, Ziobrze, Gowinowi czy Kamińskiemu świadczy o bezczelnym zadufaniu w sobie bez odrobiny samokrytycyzmu. Prezesa kompletnie nie interesuje brak społecznej akceptacji dla tych panów bo pojęcie społecznej akceptacji jest mu obce. Sprane, skompromitowane nazwiska nie pozostawiają złudzeń co do wizji prezesa na temat sprawowania władzy. Jedną z pierwszych decyzji nowego, starego ministra sprawiedliwości będzie na pewno ukręcenie i sprzątnięcie pod dywan sprawy nowego koordynatora do spraw służb specjalnych, bo jego skazanie to plama na „nieskazitelnym” charakterze pana ministra, że nie wspomnę o prezesie czyli byłym premierze. Współczuje sędziemu, który wydał wyrok skazujący bo zdaje się, że jego kariera właśnie dobiega końca. Żal mi tych wszystkich, którzy głosowali na formacje prezesa wierząc, że oto nadchodzi nowe, że to już koniec nepotyzmu i kolesiostwa. Nic bardziej mylnego, to dopiero początek. Tylko zaufani prezesa, nie koniecznie kompetentni, otrzymali w podziękowaniu kluczowe ministerstwa.  Sitwa ta niczym pajęczyna, po wyborach zawładnęła Sejmem i Senatem. Niestety nie możemy liczyć na prezydenta bo on rownież jest na usługach tych panów. Żal mi pani Beaty Szydło, która stara się trzymać dobrą minę do złej gry a jest tylko narzędziem w rękach cynicznego, pozbawionego wszelkich zasad gracza. W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia mieliśmy do czynienia z kultem jednostki. Józef Stalin, miał w rękach pełną władzę a ci, którzy mieli coś do powiedzenia nie cieszyli się swoim życiem zbyt długo. Nie musieli mieć nawet coś do powiedzenia, wystarczył donosik i już było po człowieku. Kult jednostki to dzisiaj określenie nacechowane złem, od którego wszyscy się odżegnują. Czasy się niewątpliwie zmieniły i dzisiaj już w cywilizowanym świecie nie ma na coś takiego ani możliwości, ani społecznego przyzwolenia. U nas jednak wypracowano osobliwą odmianę tamtych czasów, którą ja na swoje potrzeby określam jako dyktatura jednostki. Do władzy dorwał się, muszę przyznać, demokratycznie wybrany rząd i prezydent, za których plecami siedzi satrapa, który w rządzeniu kieruje się najniższymi pobudkami a dopóki tak będzie dopóty cały ten rząd będzie ubezwłasnowolniony na usługach wszystko wiedzącego, jaśnie oświeconego prezesa.