Quo vadis panie Biedroń

Robert Biedroń obok Anny Grodzkiej to chyba dwa najbardziej rozpoznawalne nazwiska  z partii Janusza Palikota. Oboje na fali popularności Twojego Ruchu i jego lidera znaleźli się w sejmie. Pan Robert zdeklarowany homoseksaulista wzbudzał podziw swoją otwartością zyskując sobie coraz to większa popularność i uznanie. Odwrotnie do Twojego Ruchu i jego lidera. Partia ta już ledwie dyszy i pewnie po wyborach zniknie  w szarzyźnie dnia codziennego. Robert Biedroń zaskarbił sobie jednak wystarczająco dużo sympatii aby wystartować w Słupsku w wyborach na prezydenta miasta. Nie wiem czy można nazwać to zaskoczeniem czy nie ale pan Biedroń wygrał wyścig po prezydenturę miasta i aktualnie sprawuje tę właśnie funkcję. Dobrze to świadczy, w moim przekonaniu, o mieszkańcach Słupska, że potrafili oddzielić preferencje seksualne kadydata Biedronia od tego co miał im do zaoferowania. I dla tej wlasnie oferty powierzyli mu tę napewno odpowiedzialną funkcję. I tu z całym szacunkiem dla pana Biedronia kończy się wszystko co jest i było pozytywne w jego zachowaniu. Rozumiem, że ideologiczne z racji swoich preferencji pan Robert miał, ma i będzie miał problem z kościołem i jego dogmatami, sam zresztą ma parę zastrzeżeń. Ja nie jestem jednak prezydentem miasta i swoich poglądów nikomu nie narzucam aczkolwiek rezygnować z nich nie mam najmniejszego zamiaru. Toteż byłem mocno zdziwiony napadem pana Biedronia na Jana Pawła II, honorowego mieszkańca Słupska notabene. Bez względu na to czy ktoś wierzy czy nie wkład Karola Wojtyły po wyborze na papieża w rozpad systemu komunistycznego jest bezsprzeczny i chociażby z tego powodu należy mu się specjalne miejsce w naszej historii. Robert Biedroń widzi w nim jednak tylko przedstawiciela instytucji, do której on specjalnego szacunku nie ma. I ma pan do tego prawo tyle, że na użytek prywatny. Narzucanie swoich poglądów na resztę mieszkańców miasta poprzez zakaz rozwieszenia podobizny papieża na jednym z budynków miejskich nie miało nic wspólnego z tym o co pan sam walczy czyli równością i tolerancją. Chociaż sam jestem zwolennikiem rozdziału państwa i kościoła to jednak zakaz pana Biedronia uważam za karygodne nadużycie władzy i przeniesienie swoich prywatnych fobii do przestrzeni publicznej. Zwłaszcza, że obraz ów nie miał być instalacją permamentą. Nie twierdzę, że bez Karola Wojtyły nie dokonałyby się te wszystkie zmiany, być może jednak chociaż w małym stopniu to właśnie dzięki niemu pan Biedroń jest dzisiaj prezydentem miasta. Miałem nadzieję, że był to pojedynczy wyskok pan Roberta. Ostatnio jednak zaskoczył mnie on ponownie. Decyzja o zakazie wpuszczenia cyrku do miasta świadczyć może już tylko, że władza nie służy panu prezydentowi. Podstawą odmowy wpuszczenia cyrku była jego niechęć do tych, którzy znęcają się nad zwierzętami. Oznacza to, że tresura, nawet psów, to według niego jakaś forma znęcania się nad czworonogami. Może i tak. Sądzę jednak, że te zwierzaki gdyby oddano im wolność nie dałyby sobie rady bo dla nich jest już za późno i zdane są na pomoc ludzi. To oczywiście moja opinia. Załóżmy jednak, że treserzy z owego cyrku znęcali się nad swoimi wychowankami. Mamy przecież istniejące prawo zabraniające i karzące tego rodzaju „działalność”. Skoro zatem organa nadzorujące przestrzeganie prawa nikogo z cyrkowych artystów nie scigają a sama działalność tej formy rozrywki ciągle nie jest zabroniona to chyba pan Biedroń się trochę pospieszył. Jest to dla mnie kolejny przykład na narzucanie swoich definicji i postrzegania świata na resztę mieszkańców miasta. Nie krytykuje pana Biedronia prywatnych poglądów. Narzucanie ich jednak, wykorzystując posiadaną władzę, uważam za idee skrajnie chybioną. Cyrk to rozrywka jeżeli się panu prezydentowi nie podoba nie ma przymusu aby do niego chodzić ale nie wolno innym zabraniać bo to ciągle działalność legalna. I jak się to ma do walki o prawa i tolerancję dla ludzi o innych poglądach? A może przydałby się kubeł zimnej wody? I żeby wszystko było jasne, tego durnia, który zabił będącego pod ochroną lwa wywiozłbym w środek miejsca gdzie owe zwierzęta żerują i tam zostawił, niech się ratuje. Bo nie mam ani respektu ani litości dla tych co zabijają z próżności.