Polska – stany czyli przyjaźń paradoksalna

Wpadł w moje ręce film pt ” Bilet na Księżyc” , a że na brak wolnego czasu nie mogę narzekać to i z przyjemnością go sobie obejrzałem. Jest to ostatni film z udziałem Anny Przybylskiej. Akcja filmu rozgrywa się w końcówce lat sześćdziesiątych. Filmy robione teraz o tamtych czasach często przejaskrawiają PRL albo w jedną albo w drugą stronę, toteż nie należę do sympatyków takiego kina. Cała akcja filmu to podróż poborowego do wojska i jego przygody po drodze. Dodatkowo wszystko odbywa się w przeddzień 22 lipca, która to data dla ówczesnej władzy miała priorytetowe znaczenie toteż wszelkiego rodzaju pozytywna propaganda sukcesu przewija się rownież i w tym filmie.  Nie mam zamiaru streszczać filmu i pewnie nie zrobiłby on na mnie większego wrażenia gdyby nie jego końcówka. Główny bohater, poborowy, na skutek zajść jakie miały miejsce na jego drodze do jednostki, decyduje się porwać samolot pasażerski LOT-u. Uprzejmy kapitan nawet doradza porywaczowi gdzie z jego punktu widzenia byłoby najkorzystniej lądować. Pada na lotnisko w Berlinie Zachodnim, które w tym czasie obsługiwane i zarządzane było przez armię amerykańską. Jako porywacz nasz poborowy zostaje oczywiście potraktowany w odpowiedni sposób czyli skuty w kajdanki. Już na lotnisku zostaje przesłuchany przez jakiegoś pułkownika armii amerykańskiej. Z urzędu też przydzielono mu obrońcę z tłumaczem języka polskiego. Samolot z jakichś powodów musiał być opróżniony a pasażerowie przetransportowani do budynku lotniska. Ów pułkownik po przesłuchaniu naszego porywacza wyszedł do pasażerów i w krótkim przemówieniu przedstawił im aktualną sytuację oraz osobom zainteresowanym zaproponował możliwość skorzystania z azylu. Parę osób skorzystało z oferty. Niecałe dwadzieścia lat pózniej znalazłem się w Wiedniu, gdzie za pomocą organizacji charytatywnych starałem się o wyjazd do Stanów. Zajęło im dwa lata zanim udało mi się wreszcie wyładować w Nowym Jorku. Nikt mi niczego nie oferował, nikt niczego nie proponował. Polska była na krawędzi zmian ustrojowych a rząd stanów potrzebował nas obywateli w naszym kraju do walki z systemem. Minęło następne parenaście lat. Mamy już demokratyczną ojczyznę na niemalże wzór i podobieństwo najlepszej demokracji świata, jesteśmy częścią Unii Europejskiej, której obywatele korzystają z bezwizowego wjazdu do stanów, ale nie my. Właśnie film, o którym pisałem na wstępie uświadomił mi cały ten paradoks. Jak to właściwie jest z tymi naszymi „ukochanymi” braćmi zza wielkiej wody? Był zły system to oferowali nam od ręki azyle, pomoc i inne tam takie żeby dopiec systemowi totalitarnemu. Podobno mieliśmy nawet klauzulę najwyższego uprzywilejowania w handlu. Nie spieszno im już tak było w latach osiemdziesiątych. Większość z nas w Wiedniu czekających na wyjazd musiała pogodzić się z procedurami, które średnio trwały dwa lata. Wreszcie spełniły się marzenia prezydentów stanów. Runął mur, systemy się rozpadły, nastała demokracja. Wyjazd na stałę już nie wchodzi w grę bo i nie ma powodów po temu, a w zamian za klauzulę najwyższego uprzywilejowania dostaliśmy klauzule najgorszego traktowania. To chyba taka nagroda za nasz wkład w rozpieprzenie totalitaryzmu. Ot i ciekawostka dziejowa; zły system – dobre traktowanie, dobry system – złe traktowanie. A może poprostu polityków teraz mamy gorszych albo całkiem do dupy. Hm, ciekawa konkluzja. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s