Patrick i Sylvana czyli holistyczna klinika zdrowia

Od niemal czterech lat walczę z moją tarczycą. Nie bardzo mnie oszczędza ale jakoś sobie radzę. Tarczyca i jej hormon kontrolują podobno wiele funkcji w naszym organiźmie. Nie wiem i nie chcę wiedzieć co dokładnie, bo z mojej perspektywy im więcej się o tym myśli tym więcej niekorzystnych rzeczy ściągamy na siebie. Moja tarczyca w podstępny sposób zaatakowała moje oczy. Konsekwencją tego było rozbiegnięcie się obrazów jakie widzę. Zatem lewym okiem widzę coś innego niż prawym. Początkowo sądziłem, że coś mi się stało z oczami zwłaszcza, że już kiedyś miałem z nimi problem. Badania krwi i mój okulista potwierdziły jednak, że problem z oczami jest efektem złego funkcjonowania tarczycy. Zaczęły się zatem wizyty u endokrynologów i okulistów specjalizujących się w tego typu problemach. Różnorakie badania, naświetlania oczów i temu podobne cudawianki nowoczesnej medycyny miały mi przywrócić prawidłową zbieżność obu oczów. Przeszedłem nawet zabieg wypalenia części tarczycy. Niewiele to wszystko zmieniło. Podczas jednego z naszych pobytów w Ekwadorze dowiedzieliśmy sie o małzeństwie praktykującym medycynę holistyczną. Ponieważ tradycyjna mnie zawiodła, postanowiłem spotkać sie z Patrykiem. Patrick i Sylvana to małżeństwo, które po latach pracy w Kanadzie postanowiło przenieść się do Ameryki Południowej z uwagi na coraz to większe ograniczenia w praktykowaniu medycyny alternatywnej w Kanadzie. Ich podejście do chorób różni się od tradycyjnego tym, że uważają człowieka jako całość i nie koncentrują się jedynie na dolegliwościach ale starają sie dojść do ich przyczyn. Dysponują przy tym wiedzą z zakresu wielu dziedzin medycyny alternatywnej. Patryk zapoznał mnie z ich metodami ale aby cokolwiek w moim przypadku mógł zaoferować konieczna była wstępna rozmowa oraz wypełnienie ankiety z pytaniami dotyczącymi zdarzeń i historii mojego życia. Rzeczywiście, po spełnieniu tych dwóch warunków Patryk udzielił mi wielu wskazówek i zapromował metody polepszenia mojego stanu zdrowia. Jego podejście można prawdopodobnie zastosować do każdego z nas. Na stan naszego zdrowia wpływa parę czynników, z których najważniejszymi są: stres, emocje, ilośc tlenu w organizmie oraz dieta. Te cztery elementy to podstawa. Niestety żyjemy w świecie i czasach, w których kontrolować te elementy jest bardzo trudno a czasami wręcz niemożliwe. Ćwiczenia oddechowe oraz medytacja to dwie rzeczy, które tak naprawdę nie wymagają olbrzymiej ilości czasu, trzeba jedynie być konsekwentnym i doprowadzić aby wyszły one w nasz krwiobieg i stały się częścią naszego życia codziennego jak chociażby jedzenie. Patryk zaproponował mi rownież sesje balansowania energetycznego oraz sesje dotleniania za pomocą komory tlenowej. No cóż, zawiedziony medycyną tradycyjną, postanowiłem spróbować. Zabiegi w komorze tlenowej przyniosły bardzo pozytywne rezultaty. Poprawiły zdecydowanie sen, z którym też miałem problemy ale przede wszystkim moje samopoczucie fizyczne jak i psychiczne uległy polepszeniu. Będąc z dała od codziennych problemów i gonitwy za niewiadomo czym udało mi się rownież uspokoić stres i lepiej panować nad emocjami. Muszę przyznać, że wiele z pomysłów Patryka, chociaż na początku niebardzo do mnie przemawiało, potwierdziło swoją przydatność. Podczas pobytu w Ekwadorze udało mi się sporo rzeczy zrozumieć i przestrzegać reguł zaproponowanych przez Patryka. Potrzeba wyciszenia, spokoju, rozmowy ze sobą, przestrzeganie diety, detoksyfikacja organizmu z metali i pasożytów, pozytywne myślenie oraz naturalne suplementy wystarczyły abym poczuł się lepiej. Powrót do cywilizacji w Stanach oraz w Polsce nie wpływa pozytywnie na mój krwiobieg, niezależnie od tego na lekarzy tradycyjnej medycyny nie zamierzam tracić czasu.