A miał być spacerek

No właśnie, miał być spacerek a skończyło się klęską bo jednak porażki tak dużą ilością punktów inaczej nazwać nie można. Zacznie się szukanie przyczyn i winnych tak słabego wyniku. Jeszcze miesiąc temu Bronisław Komorowski prowadził w sondażach zdecydowanie. Wybory miały być tylko formalnością. To napewno uśpiło czujność prezydenta i jego sztabu wyborczego. Zrezygnowali z jakiejkolwiek walki w pierwszej rundzie czym napewno nie przysporzyli sobie zwolenników. Nie chcieli debat, byli generalnie mało widoczni w przeciwieństwie do konkurencji. Takie lekceważące podejście do wyborców, zadufanie w sobie i swego rodzaju pycha musiały odnieść negatywny skutek. Przynależność partyjna też nie pomogła. Ostatnie wpadki Platformy nie rokują dobrze dla tej formacji. Bezkrytyczne mielenie jęzorem, brak elementarnej skromności oraz rozrzutność Sikorskiego musi denerwować. Pasztet jaki zostawił Ewie Kopacz odchodzący premier z nominowaniem swojego przydupasa do rady nadzorczej spółki z udziałem skarbu państwa za, bagatela, okrągły milion złotych rocznie, tylko świadczy o tym, że on rownież żył w innym świecie i oderwał sie od otaczającej go rzeczywistości. Brak jedności wewnątrz Platformy oraz parcie niektórych jej przedstawicieli za wszelka cenę do władzy musiało zniesmaczyć bacznych obserwatorów. Efektem tego były przegrane wybory do samorządów regionalnych. Ktoś by pomyślał, ze powinno to podziałać mobilizująco na platformę i przestrzec przed kontynuacją polityki pełnej bylejakości. Nic z tych rzeczy, zgubna wiara że jak przyjdzie co do czego to Polacy wybiorą ich, czyli mniejsze zło stała sie motywem przewodnim działania Platformy. Bronisław Komorowski powinien zdawać sobie sprawę z tych faktów i zdecydować się walczyć o poparcie wyborców już w pierwszej rundzie. Niestety, niczym nieuzasadniona wiara w łatwe zwycięstwo spowodowała kompletny brak zaangażowania prezydenta w kampanie wyborczą w jej wczesnej fazie. A tymczasem konkurenci nie próżnowali, zdobywali coraz większe poparcie, docierając wszędzie gdzie tylko można było. Naród może nie jest aż tak bardzo wykształcony jak prezydent ale i głupi też nie jest. Ignorancja i brak szacunku ze strony głowa pańtwa dla obywateli dał o sobie znać w pierwszej rundzie. Okazało sie, że zwycięstwo wcale nie jest pewne i należy a nawet trzeba wziąć się do pracy. Tyle tylko że, zostały tylko dwa tygodnie żeby przekonać do siebie ludzi. I tu znowu okazało się, Bronisław Komorowski był tak mocno przekonany o łatwym zwycięstwie, ze nie miał nawet zbyt wiele do zaoferowania bo poprostu był nieprzygotowany na taki scenariusz. Głupia i pozbawiona sensu odpowiedź dotycząca życia za dwa tysiące miesięcznie tylko ugruntowała niechęć wyborców do prezydenta. Andrzej Duda napewno był gorszym kandydatem i takim będzie prezydentem, ale wygrał zasłużenie. Wyborcy już od dawna mówią Platformie o swoim niezadowoleniu, co można zatem zrobić aby im wreszcie uświadomić, że uprawiają politykę samounicestwienia. Jestem przekonany, że większość ludzi jest świadoma, że Andrzej Duda obiecał gruszki na wierzbie. Ludzie prawdopodobnie nikomu już nie wierzą z tego politycznego establiszmentu ale nie mają innej możliwości ukarania pychy. Przegrał zatem kandydat lepszy ale musiał odejść bo skończyła sie tolerancja na władzę, która straciła kontakt z wyborcami. Nie ulega watpliwości, ze teraz PiS pójdzie za ciosem i będzie naciskał wyborców do głosowania na nich w wyborach do parlamentu. Narastające dysproporcje w stopniu uposażenia ludzi, brak jakiekolwiek wizji w polityce wewnętrznej, służalczość wobec lekceważących nas Stanów Zjednoczonych, reprezentowanie warstw uprzywilejowanych przy dystrubucji produktu narodowego i wiele innych nie rozwiązanych rzeczy to patologie, które wymagają natychmiastowego zaadresowania. Nikt nie kwestionuje, bo i kwestionować nie mozna olbrzymich zmian na lepsze. Nie można jednak przechodzić obojętnie obok rażących wypatrzeń i błędów władzy wynikających ze zwykłego chciejstwa i braku dobrej woli. Nie mozna efektywnie sprawować władzy w sytuacji, kiedy większość żyje od pierwszego do pierwszego a władza i jej przedstawiciele oraz garstka wpływowych kombinatorów nie zna słów typu oszczędność czy skromność. Współczuję Andrzejowi Dudzie, bo już Bronisław Komorowski miał problemy walcząc z rozbujalym ego Donalda Tuska, a ego Jarosława Kaczyńskiego to choroba, to kompletny brak samokrytycyzmu, to wiara w swoją nieomylność, to dążenie do jedynie słusznej prawdy, czyli jego prawdy za wszelka cenę. Chory to i z gruntu zły człowiek, grający na najniższych instynktach co niestety okazało się efektywne w wyborach prezydenckich. Mam nadzieje, ze wreszcie Ewa Kopacz i jej kompania dostała potężnego kopa na rozbudzenie i oby to się tylko nieskończyło premiami za „ciężką pracę”.

Warto wiedzieć wybierając się do Ekwadoru.

Nadszedł juz chyba czas by podzielić się ze wszystkimi, a szczególnie z tymi którzy chcieliby lub planują odwiedzić Ekwador lub Amerykę Południową, informacjami ważnymi z punktu widzenia turysty. Polska jako kraj Unii Europejskiej objęta jest bezwizowym wjazdem do Ekwadoru. Wizę ważną dziewięćdziesiąt dni otrzymuje się na lotnisku i nie słyszałem aby ktokolwiek miał z tym kłopoty. Należy jednak pamietać, że trzeba posiadać bilet powrotny, który mieści się w terminie dziewięćdziesięciu dni. Jeżeli ktokolwiek planuje dłuższy pobyt to musi się liczyć z kosztem $350 za przedłużenie wizy o kolejne dziewięćdziesiąt dni. Nie wiem jak oblicza się długość pobytu w innych krajach, natomiast muszę przestrzec tych wszystkich którzy myślą, że jeśli wyjada po dziewięćdziesięciu dniach z Ekwadoru do na przykład Peru i wrócą zaraz następnego dnia to otrzymają kolejne dziewięćdziesiąt dni, to są w błędzie. Wiza ekwadorska naliczana jest od momentu pierwszego wjazdu do tego kraju. A zatem jesli ktoś przyjechał tutaj powiedzmy sobie pierwszego czerwca i przebywał przez całe dziewięćdziesiąt dni tutaj, to aby otrzymać kolejna bezpłatna wizę można wrócić do Ekwadoru nie wcześniej niż pierwszego czerwca następnego roku. Oczywiście ci którzy wyjechali przed upływem dziewięćdziesięciu dni mogą wykorzystać resztę dni w trakcie następnego pobytu nawet przed pierwszym czerwca następnego roku. Dni te jednak przepadają po upływie tej daty i od nowa przysługuje nam dziewięćdziesiąt dni. Ekwador ma dwa lotniska międzynarodowe. Jedno jest w stolicy kraju Quito a drugie w największym mieście Ekwadoru Guayaquil. Quito jako miasto ma napewno więcej historii i z tego punktu widzenia jest napewno ciekawsze. Ze stolicy można odwiedzić pare bardzo ciekawych miejsc jak choćby Park Narodowy Cotapaxi z wulkanem o tej samej nazwie, który znajduje sie około dwóch godzin jazdy od Quito. W samej stolicy i jej centrum można spędzić całe tygodnie na zwiedzeniu historycznego centrum. Kolejna atrakcja będzie oczywiście równik, który przebiegu w pobliżu Quito a w jego miejscu znajduje sie muzeum i statua reprezentująca centrum kuli ziemskiej. Nie mogę zbyt wiele powiedzieć na temat Guyaquil, jako że nigdy nie spędziliśmy tam zbyt wiele czasu. Miasto to jest jednak bardzo ważnym ośrodkiem i wszyscy którzy przylatują do Ekwadoru przede wszystkim dla oceanu to tu należy rozpocząć swoją wizytę. Właśnie z Guayaquil autobusami można dostać się  prawie w każdy punkt ekwadorskiego wybrzeża. Od Machali na południu po Mantę i Bahia del Caraquez na północy. Ceny biletów autobusowych to około dziesięciu dolarów do Bahia del Caraquez, najdalej oddalonej od Guayaquil, i około pięć godzin jazdy. Jeśli ktoś chce zobaczyć Cuenkę to powinien rownież lecieć do Guayaquil skąd, autobusem w ciagu czterech godzin można dostać sie do Cuenki. Z Europy podobno najlepiej jest lecieć z Madrytu lub Barcelony. Ameryka Południowa i jej mieszkańcy to w jakimś sensie rodzina tych co wyjechali z Hiszpanii. W związku z tym podobno istnieje bardzo dużo połączeń pomiędzy Hiszpanią i wszystkimi krajami tej części świata. Inna opcja jest lot z Amsterdamu liniami holenderskimi, ten jednak podobno jest droższy. Nigdy nie leciałem bezpośrednio z Europy do Ekwadoru zatem są to tylko informacje zasłyszane. Dla tych, którzy lecą ze wschodnich stanów USA istnieją dwie znane mi możliwości. Pierwsza to bezpośredni lot liniami LAN z portu lotniczego JFK w Nowym Jorku a druga to wylot z Newarku z przesiadką w Panamie liniami Copa Airlines. Z Nowego Jorku można rownież lecieć liniami TAME, mam jednak z nimi bardzo złe doświadczenie i dlatego nie polecam. Z uwagi na miejsce zamieszkania w stanach dla nas korzystniej jest latać z Newarku a zatem liniami Copa. Lotnisko w Panamie nie należy do wielkich i bardzo łatwo sie po nim przemieszczać. Zwykle przerwa między  lotami trwa około dwóch do trzech godzin. Walutą obowiązującą w Ekwadorze jest dolar amerykański a zatem ci co mieszkają w stanach nie muszą dokonywać żadnej wymiany. Planujący pobyt w Ameryce Południowej dłużej niż dziewięćdziesiąt dni z przylotem i wylotem z Ekwadoru, muszą okazać się jakimś biletem, choćby autobusowym, że nie zamierzają przebywać tylko w tym państwie. Brak takiego „zaświadczenia” może skutkować w niewpuszczeniu do samolotu. Z niewiadomych mi przyczyn nie wolno wwozić do Ekwadoru kwoty większej niż dziesięć tysięcy dolarów, nie można rownież przekroczyć tejże kwoty przy wyjezdzie. Z innych informacji, ważne jest aby mieć jak najwiecej jednodolarówek oraz pięciodolarówek. Większość zakupów na targowiskach to są kwoty w przedziale od dolara do pięciu. Robiąc zakupy należy tak płacić aby reszta była mniejsza od pięciu dolarów. Banknot ten jest najcześciej podrabianym w Ekwadorze. Uwaga ta oczywiście dotyczy targowisk a nie sklepów. Ponieważ nic innego nie przychodzi mi do głowy, zatem jeśli są jakieś pytania z chęcią na nie odpowiem w ramach swoich możliwości.

Hejterstwo i lovovstwo czyli nowe trendy w polityce

Z nieukrywanym zaciekawienia ale rownież i rozbawieniem przeczytałem na Onecie przedruk wypowiedzi pan Ludwika Dorna na temat wyborów. No i dobrze sie stało, że to był tylko fragment jego wypowiedzi. Całej, zamieszczonej w Gazecie Wyborczej i tak nie byłbym w stanie przeczytać. Jakżesz ma krótką pamięć ta nasza awangarda polityczna. Pan Dorn określa pana Kukiza jako celebrytę hejtera, bo ten odważył się mieć krytyczne zdanie na temat naszych elit. Ku przerażeniu tychże zdobył poparcie w walce o fotel prezydenta u ponad dwudziestu procent głosujących. No to już kompletnie nie mieści sie w głowach ludzi pokroju pana Dorna. Uzasadnienie okazało się proste, Paweł Kukiz to hejter w czystej formie, który hejtuje rząd i władzę, które to lovują w czystej formie oczywiście, Polskę i naród tu zamieszkały. Dodatkowo rzeczony Kukiz to celebryta i dzięki temu pociągnął za sobą te ponad dwadzieścia procent. W tłumaczeniu na nasz ojczysty język to chyba miało znaczyć, ze władza robi co może tyle, że głupi naród nic nie rozumie i dlatego padł ofiarą nienawistnej propagandy pana Kukiza. Postanowiłem sprawdzić co też to pan Dorn takiego lovującego dla naszego kraju zrobił, ze z taka łatwością odróżnia love od hejtu. Wikipedia to kopalnia wiedzy, zdecydowałem zatem użyć jej w moich poszukiwaniach. Hasło Ludwik z Dornów, każdy życzyłby sobie takiego opracowania. Proszę sobie wyobrazić, że pan Ludwik w czasach późnego PRL-u działał w opozycji. To taka inna nazwa hejtu w czystej formie. Nobo wtedy działać w opozycji czyli hejtowac totalitarną władzę było uzasadnione a i trochę niebezpieczne, dzięki czemu poziom adrenaliny w organizmie zawsze był podwyższony. Nowa Polska doceniła tę działalność pana Ludwika i już od osiemnastu lat pozwoliła mu sprawować władze na rożnych stanowiskach. W naturalny sposób zrodziło to love w panu Ludwiku do otaczającej go rzeczywistości. W tym swoim love do naszego kraju nasz dzielny wybraniec, zmieniał partie, odchodził, przechodził co chwilę do innych ugrupowań byle tylko udowodnić jak bardzo lovuje tą naszą nową rzeczywistość. Bo jak tu ją hejtowac skoro dostaje się dwanaście patoli na łapę, przejazdy za darmo, biuro z kasy podatników, immunitet dzięki któremu prawo go nie dotyczy, przychodzi się do pracy kiedy się chce a kiedy nie to się porostu bierze dzień wolny, których ma się niezliczoną ilość. Można wyjść z pracy kiedy się chce, a jak szef na mównicy coś tam plecie od rzeczy to się poprostu wstaje i wychodzi bo on i tak zwolnić nikogo nie może. Poseł to ma klawe życie. No i przeszedł taki shejowany Kukiz i chce to zburzyć. Musowo hejter jakiś bo przecież nie opozycjonista bo takich w tym systemie nam nie trzeba. W ocenie pana Dorna ci hejterzy, którzy poparli pana Kukiza to sfrustrowani ludzie z miernym chociaż prywatnym wykształceniem. To ja sie pytam pana, kto ten nasz system oświaty zreformował? Czyżby to umknęło pańskiej pamięci? W pana dosier na Wikipedii wyczytałem, ze piszesz pan bajki, no i to by sie zgadzało.  Osobiście pracuje nad słownikiem nowych wyrazów w języku polskim. Dzięki panu postanowiłem wprowadzić do niego pare nowych sformułowań. I tak:
Polityka hejtowa to polityka sfrustrowanych wariatów przeciwko demokratycznie wybranej i niesfrustrowanej władzy.
Polityka lovova to ciężka praca polityków nie dbających o przywileje jeno o dobro tego kraju i ludu jego zamieszkującego.
Ludwicyzm określenie wywodzące się od królów francuskich a określające życie z i na rachunek ludu przez króla zwanego motłochem pełnym hejterów.
Dornizm to określenie odnoszące się do ludzi, którzy gdzieś tam zniknęli z horyzontu zainteresowania ludzkiego i aby o sobie przypomnieć pletą trzy po trzy.
Dwulicowość tak zwany syndrom DL (zbieżność inicjałów przypadkowa) to choroba w której wszystko nam się miesza. Na przykład jak my jesteśmy przeciw rządowi to to się nazywa opozycja a jak już ktoś jest przeciwko rządowi, w którym my jesteśmy no to wtedy na takiego mówimy hejter jakiś.
W opracowaniu hasła: pisdziostwo, poplątańcy, kaczyzm, tuskizm, kaliszyzm ( od Kalego z „W pustyni i w puszczy”) już wkrótce.

Ku przestrodze czyli łaska pańska na pstrym koniu jeździ.

No i stało się to co stać się nie miało a stać się musiało. Urzędujący pan prezydent zapomniał o ludziach którzy go wybrali na to stanowisko. Zlekceważył wyborców brakiem zaangażowania w elekcję, bardziej wierząc badaczom opinii publicznej zamiast wykazać chociaż odrobinę szacunku dla swojego elektoratu. Próżność i pycha to źli doradcy panie prezydencie. Odrobina respektu i pokory byłaby na miejscu. Za brak tychże został pan skarcony i przywołany do porządku jak dziecko w pierwszej klasie. Podczas gdy pan popadał w samouwielbienie obserwując swoje słupki poparcia inni pracowali odwiedzajac, słuchając i rozmawiając ze swoimi wyborcami. Jak to się skończyło wszyscy wiemy. Nie ma dla mnie najmniejszej wątpliwości, że to pan Kukiz bardziej zasłużył sobie na drugą rundę niż pan Komorowski. Praca oraz entuzjazm jaki zaprezentował kazały i każą wierzyć, ze w przeciwieństwie do swoich przeciwników on jako jedyny chce sie kierować dobrem kraju a nie własnymi partykularnymi interesami. Niestety pomimo rewelacyjnego wyniku pan Kukiz nie przeszedł do drugiej rundy wyborów. Gdyby pan Komorowski miał chociaż odrobinę honoru to oddałby swoje poparcie i scedował je na pana Kukiza bo to on bardziej sobie na to zasłużył. Niestety nie grozi nam taki ruch obecnego prezydenta. Pan Komorowski w swoim braku samokrytycyzmu posunął sie nawet dalej podpinając sie pod program, który prezentował pan Kukiz. Gdzie pan był panie prezydencie przez ostanie pięć lat skoro tak bliskie są panu jednomandatowe okręgi wyborcze? Miałem kiedyś wiele szacunku dla pana Komorowskiego. Dziś juz niewiele z niego zostało. Prawdę mówiąc nie miałbym nic przeciwko temu gdyby przegrał w drugiej rundzie bo i na to sobie zasłużył udowadniając, że bardziej mu chodzi o stanowisko niż kraj i ludzi. Powoli ci wszyscy ludzie , którzy tak chętnie identyfikują sie z ruchem pierwszej Solidarności, pokazują swoje prawdziwe oblicza. Ci obrońcy robotników spod znaku KOR bardziej walczyli dla siebie wykorzystując naiwność, wiarę oraz siłę ruchu Solidarności dla siebie samych. W procesie dekomunizacji sprzedali, oddali w swoje ręce lub zniszczyli prawie wszystko nawet to co nieźle funkcjonowało jak choćby szkolnictwo. Pan Komorowski wpisuje sie w ten scenariusz wręcz idealnie. Tyle, że równie idealnie wpisuje sie w to pan Duda ze swoimi poplecznikami. Pan Komorowski napewno nie zasłużył sobie na ponowny wybór. Jednak wybór pana Dudy przeraża mnie jeszcze bardziej. Pan Duda bez telefonu nie byłby w stanie rządzić. Po drugiej stronie tego telefonu byłby oczywiście jaśnie oświecony pan Jarosław K. Wykonać. Dokładnie tak jak to było za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego. Podejrzewam rownież że specjalistą do spraw transportu lotniczego w biurze pana Dudy będzie nie kto inny jak pan Antoni M. Likwidator a doradcą w ramach służby zdrowia pan Bogdan Ch. Sumienie. Radiokomitet napewno przejmie pan Tadeusz R. Trwam a pierwszym aktem prawnym nowego prezydenta będzie akt łaski dla pana Mariusza K. Prowokacja. I tu się pan nie pomylił panie Bronisławie napewno jest pan mniejszym złem z poparciem tylko jednej trzeciej wyborów. Dlatego szkoda, ze odpadł pan Kukiz bo dzisiaj bardziej nam potrzeba jego entuzjazmu niż cynizmu etatowych polityków, którzy nie potrafią nawet odejść.

Budujemy nasz dom

Budowę naszego domu w Ekwadorze rozpoczęliśmy na wiosnę 2012 roku. Projekt oryginalnie przedstawiony przez Pedra zakładał budowę domu w kształcie litery „L”, My jednak chcieliśmy aby dom był wyraźnie wewnątrz podzielony na część prywatną i gościnną. Mając to na uwadze ustaliliśmy, że dom będzie miał kształt litery „U”. Jedno skrzydło będzie idealne dla nas a drugie dla odwiedzających nas znajomych czy też rodziny. Podstawa „U” czyli nasz środek miałby stanowić powierzchnie w której toczyłaby się większość naszego życia a zatem kuchnia razem z pokojem telewizyjnym. Oba pomieszczenia byłyby oddzielone kominkiem. Dodatkowo wnętrze „U” pozowalałoby na stworzenie tarasu na zewnątrz domu, który moglibyśmy używać jako miejsce do wypoczynku przy ładnej pogodzie. Konstrukcja ruszyła w marcu i zasadniczo wszystko było gotowe zgodnie z naszymi założeniami już w październiku. Dom pewnie byłby gotowy nawet wcześniej jednak warunki zewnętrzne oraz pogoda trochę przedłużyły prace budowlane. Nam sie jednak nigdzie nie spieszyło a cena była ustalona i długość budowy nie miała znaczenia na jej wysokość. Przez cały okres budowy Pedro na bieżąco przesyłał nam zdjęcia z jej postępów. My w zamian dosyłaliśmy fundusze zgodnie z ustaleniami poczynionymi wcześniej. W sierpniu zdecydowaliśmy sie na wizytację miejsca budowy. Chcieliśmy rownież zdecydować na temat wyposażenia wnętrza. Zgodnie z naszą umową Pedro miał wykonać meble kuchenne oraz szafy do pokojów gościnnych, łazienek oraz naszego pomieszczenia służącego jako szafa otwarta. Mieliśmy rownież dokonać wyboru sprzętu domowego jak lodówka, zmywarka do naczyń, kuchenka gazowa. Będąc już na miejscu podjęliśmy decyzje w sprawach wykończeniowych wewnątrz i na zewnątrz domu, które nie były ujęte w oryginalnym planie. Dom zasadniczo był gotowy w stanie surowym i na tyle wykończony, ze postanowiliśmy urządzić typową polską wiechę dla znajomych, sąsiadów oraz robotników. Jest to szczególnie ważne, jako ze ma chronić mieszkańców przez złymi mocami i zapewnić powodzenie w przyszłości. Budowa rzeczywiście odbywała sie w trudno dostępnym terenie i wymagała trochę więcej pracy i zaangażowania. Bardzo chcieliśmy podziękować robotnikom za wkład ale z drugiej strony było dla nas równie istotne poznanie naszych sąsiadów. W Ekwadorze tradycja urządzania wiechy, na co oni maja swoje określenie, jest rzadko obchodzona chociaż ma stare korzenie. Dodatkowym punktem tego zwyczaju jest montaż na dachu atrybutu twojej wiary. Jako rzymskokatoliccy chrześcijanie zamontowaliśmy krzyż, który został wykonany na nasze specjalne zamowienie u lokalnego wytwórcy specjalizującego sie w wyrobach metalowych. I tak w sierpniu dom został poświęcony, złe moce przegonione. Teraz tylko wykończyć środek, zainstalować sprzęt gospodarstwa domowego i można juz mieszkać. Ale o tym następnym razem.

Nowy kandydat na prezydenta

Dzisiaj chętnie wam opowiem
O historii co się zowie
Wyborami pana prezydenta
Choć to postać całkiem zbędna
Kandydatów na nią nie brakuje
Każden coś tam obiecuje
Zrobią wszystko aby w kraju
Żyło nam się tak jak w raju
Przywileje, apanaże to nie dla nich
Spytaj o to, każden się oburzy i cię zgani
Zawodowi to są obiecacze
Po to używają dopalacze
Po to mają spin doktorów
Żeby tym co pójdą do wyborów
Tak zamieszać pod sufitem
Żeby konkurentów z wilczym kwitem
Mogli gdzieś pogonić w zapomnienie
Gdzie by wyzionęli swe ostatnie tchnienie
Wszystko co chcą zrobić, to dla dobra jest naszego
Oni mieć nie mają nazbyt wiele z tego.
Mistyfikacja goni mistyfikacje
Bo jak inaczej ich narrację
Nazwać by można było
Oby sie to jak najprędzej juz skończyło
A oto kandydatur charakterystyka
Nie będę nic i nikomu tutaj wytykał
Ale…pan Bronisław Komorowski
To facet kompletnie beztroski
Dziś już nie pamięta o tych co władze mu dali
Oj nie ma się czym pochwalić
Pan Jarosław Andrzej Duda
Jak Prawo i Sprawiedliwość to i obłuda
Bo kto z Jarosławem i Antonim sie zadaje
Jak mówi przysłowie – takim się staje
Pani Lesława Magdalena Ogórek
To wiadomy Leszek trzyma ją za sznurek
Jego nigdy w życiu by nie wybrali
Do władzy pod Magdy kiecką zatem wali
Pan Paweł Kukiz – wybór fatalny
Z nazwiska nawet nie rymowalny
Wracaj pan do śpiewania
Wystarczy tam pańskiego grania
Pan Janusz Korwin – Mikke
No jeśli chcecie skoczyć z bzikiem
To sobie głosujcie na niego
Ja naprawdę nie wiem po co, na co i dlaczego
O reszcie wspominać nie będę bo i niewarto
Oni i tak słabą grają kartą
A oto mój kandydat na prezydenta
Wszelka reklama jest tutaj zbędna
Jego slogan wyborczy powalający
Pewne zwycięstwo gwarantujący
„Wójt z Czerepachem
Pod jednym dachem”
Ludzie, ludziska głosójta
Na Wilkowyj byłego wójta

Monica, Iwan, Yunguilla i Balcon de Gigantones

Balcon de Gigantones czyli w wolnym tłumaczeniu Niesamowity Widok. Widok prawie jak z balkonu na wysokim piętrze. To dewelopment w miejscowości Yunguilla położonej na wysokości około 1700 metrów nad poziomem morza pomiędzy Cuencą a Machalą. Machala to miasto portowe nad Pacyfikiem na granicy Ekwadoru z Peru. Yunguilla leży prawie po środku pomiędzy oboma miastami. Yunguilla z uwagi na swoje położenie zyskuje sobie coraz większą popularność z uwagi na klimat. Położona znacznie niżej niż Cuenca oferuje cieplejszy klimat. To właśnie ta cecha zadecydowała o tym, że coraz więcej ludzi, chętnie poszukuje możliwości zainwestowania właśnie tam. Balcon de Gigantones to dewelopment, w którym docelowo ma być dwadzieścia sześć posiadłości. Miejsce to zostało nam zaprezentowane przez naszą agentkę z przeszłości, która nabyła wyłącznosć do sprzedaży działek w tej zabudowie. Oglądaliśmy już wiele tego typu propozycji bez większych emocji. Ta jednak zrobiła na nas wrażenie i nie tylko z uwagi na okolice ale również dlatego, ze deweloper wyłożył już olbrzymie nakłady na infrastrukturę. Istnieje już droga która umożliwia dojazd do wszystkich posesji a do każdej działki doprowadzone są już podstawowe media jak woda, prąd czy złącze do telewizji. Tego w innych dewelopmentach nie widzieliśmy. Działek jako się rzekło jest dwadzieścia sześć spośród, których miesiąc temu pięć już było sprzedanych. Całość ulokowana jest na płaskowyżu z którego roztacza sie widok, z niektórych działek na dolinę gdzie króluje samotny głaz o nieprawdopodobnych proporcjach. Z innych działek, aczkolwiek widok nie jest już tak niepowtarzalny, roztacza sie panorama na okoliczne góry, których tu nie brakuje. Monica, nasza agentka, która włada biegle angielskim, poznała nas z Ivanem, który wbrew imieniu jest Ekwadorczykiem i jest głównym i jeśli dobrze zrozumieliśmy jedynym właścicielem całego dewelopmentu. Oboje udostępnili nam plan zagospodarowania tego osiedla. Oczywiście jest już brama wjazdowa, która będzie miała swojego stróża na pełnym etacie. W dalszych planach przewidywana jest budowa klubu dla mieszkańców wraz z basenem oraz miejscami do uprawiania rożnych sportów. Woda ma być dostarczana z okolicznych gór co spowoduje jej czystość. Pomyślano o wszystkim włącznie ze sklepem, który ma się znajdować wewnątrz osiedla. Monica oraz Ivan nie mają zamiaru poprzestać tylko na obietnicach. Sporo już zrobili i chcą w przyszłości być częścią tej małej społeczności. Zatrzymali dla siebie i swoich rodzin parę działek i w pierwszej kolejności starają sie namówić do kupna swoich najbliższych znajomych bo to ma stworzyć rodzinną i bezkonfliktową atmosferę. Wielkość działek waha się od nieco ponad cztery tysiące metrów kwadratowych do nieco poniżej dwuch tysięcy metrów kwadratowych. Cena za metr kwadratowy to trzydzieści osiem dolarów z możliwości negocjacji. Tak lokalizacja jak i jej główni wykonawcy bardzo nam odpowiadają. Musieliśmy jednak zrezygnować sami z zainwestowania ze względu na fakt budowy domu, który ma swoje potrzeby finansowe i aktualnie stał się dla nas priorytetem. Zdecydowałem się jednak na opisanie tego miejsca bo i ludzie je reprezentujący jak i sam teren są tego warci. Osiedle to ma swoją stronę na Facebooku pod oryginalną nazwą dewelopmentu. Jak już wspomniałem, chociaż strona jest w języku hiszpańskim to Monica włada płynnie angielskim i z chęcią udzieli większej ilości informacji. Parę lat temu kiedy interesowałem się inwestowaniem trafiłem na artykuł, nie pamiętam nazwiska autora, na temat inwestycji przyszłości. Autor, który odniósł wiele sukcesów finansowych, twierdził ze wkrótce będziemy mieli do czynienia z poważnym kryzysem walutowym. Na pytanie jak inwestować i gdzie on aktualnie inwestuje odpowiedział, że w ziemie w Ameryce Południowej. Poszliśmy za ta podpowiedzią i napewno tego nie żałujemy. Dzisiaj świat się skurczył i chociaż czasem podróż może być męcząca to jednak dotrzeć można wszędzie relatywnie szybko. Z Polski do Ekwadoru wcale nie jest tak daleko jak to wygląda na mapie.
20150502-124240.jpg

Może by tak zostać prezydentem

Tez mógłbym zostać prezydentem
Bo przecież pod każdym względem
Spełniam wszystkie wymagania
A wszystkich ludzi oczekiwania
Przyrzekam wziąć pod rozwagę
Nawet te które nie zasługują na uwagę.
Nic nie kosztuje przecież przyrzekanie
Bo to tylko takie tam sobie gadanie
Prezydent w Polsce może niezbyt wiele
Wiecie przecież o tym przyjaciele
Każdy nim zatem zostać może
Nikomu nie zaszkodzi, nikomu nie pomoże.
Pomyślałem sobie zatem
„Wrona”, która przecież była katem
Wszystkich „prawych” ludzi
Nie musiała sie zbyt trudzić
Żeby władze tę sprawować
I elektryk co zachować
Się kompletnie nie potrafił
Ale naród i tak sprawił
Ze te funkcję jemu powierzono
I tak w Belwederze razem z żona
No bo musiał, chociaż nie chciał
Na pałacach był zamieszkał.
Tak mu sie to spodobało
Ze choć się nie okrył żadna chwalą
Że chciał znowu być wybranym
Został jednak zszokowany
Chociaż bardzo chciał, a nie musiał
Naród zatem go osiusiał
W jego miejsce powołali Aleksandra
Choć mu przeszkadzała azjatycka chandra
Choć udawał ze ma magisterium
Bo napisał prace o imperium
Które nigdy nie istniało
To pospolstwo go lubialo
Dwie kadencje sie uchował
Przy okazji sobie przygotował
Swoją żonę na wypadek gdyby chciała
Ona jednak się nad nami zlitowała
Nastał zatem nowy władca
Rządził jednak nie on, lecz doradca,
Którym zrobił swego brata
Jarosława „Polska to jest moja chata”
Lubił bardzo podróżować
I na wschodzie chciał wojowac.
Jego władza źle się zakończyła
Bo maszyna, która leciał się rozbiła
Zginął on i wszyscy co lecieli
A wypadek, w którym zginął ciągle dzieli.
Pan marszałek sejmu przejął władze,
Żadnej tajemnicy tu nie zdradzę
Ze choć w swojej funkcji byle jaki
Na powtórny wybór ma ogromne smaki.
Choć mu przeciwników nie brakuje
Żaden dobrze nie rokuje.
Myśl mnie zatem opętała
(Po to ta historia cała)
Za pięć lat idę na emeryturę
A mam taka finansową dziurę
Że załatać mi ją trzeba
Żeby nie zabrakło potem chleba
Dajcie szanse zatem swemu chłopu
A ja nie żałować będę potu
Żeby wszystkim sie przysłużyć
Na szacunek wasz zasłużyć.
Popsuć przecież nic nie mogę
A rządowi wejdę w drogę
Żeby dobrze wyglądało
Ze to niby chciałem ale sie nie dało
Uroczyście tu przyrzekam
Łatam dziurę i się zrzekam
Staram się być z wami szczery
Bo do jasnej doprowadza mnie cholery
To ich zakłamanie, ta obłuda
Kiedy obiecują nam te wszystkie cuda
Ale to już taka polityczna klasa
Nie chce przyznać że im w głowach tylko kasa
Proponuje zatem rozwiązanie takie
Aby banda sie obeszła smakiem
Zagłosujcie na mnie albo nie głosujcie wcale
I to właśnie będzie ku ojczyzny chwale.