Tyle wiedzą o nas ile pamiętają

Sporo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu ale i wydarzenia, ostatnich paru tygodni  nie były zwyczajne. Nasz pobyt w Polsce w dużej mierze związany był i jest z moja teściową, która w tym roku obchodziła swoje dziewięćdziesięciolecie. Moja teściowa to chodząca historia a jej życie na pewno mogłoby służyć jako całkiem dobry scenariusz filmu. Przeżyła tak zwane czystki etniczne na Ukrainie widząc na własne oczy bezmiar i ohydę ludzkiej nienawiści. Obrazy, które wielokrotnie nam opisywała budzą, bo musza budzić, wstręt i kompletny brak zrozumienia dla ludzkiego okrucieństwa. Mordy, których dopuszczono się na Polakach i ich rodzinach budzą strach i przerażenie oraz żal i smutek, że z taką samą zaciekłością nie wałczą nasze dzisiejsze elity o wyprostowanie tych faktów  jak walczą o Katyń. Smutne to gdy słucha się tego z ust naocznego świadka a nasz Sejm nazywa to czystkami etnicznymi. Teściowa przeżyła i jej rodzinie udało się uciec tylko po to aby dostać się w ręce Rosjan i zostać zesłanym na Syberie do pracy ponad ludzkie siły za bochenek chleba i trochę wody. Będąc najstarsza z dzieci pracowała najciężej przy wyrębie lasu. Zesłania nie przeżył najmłodszy bart oraz ojciec którzy dokonali swojego żywota w transporcie. Opis ten zajął mi parę linijek a to długie lata poniewierki i ciężkiej pracy. Ale i to przeżyła i wróciła do nowej Polski. Lata powojenne do łatwych nie należały. Kraj zniszczony, ciężka praca przy odbudowie, zakładanie rodziny i walka o lepsze jutro. I tak mijały lata. Dzieci dorosły, założyły swoje rodziny skończyła się Polska Ludowa nastąpiła demokracja, ile ogromnych zmian w życiu jednego człowieka. Teściowa nigdy nie narzekała na nadmiar pracy a gdy trzeba było zawsze służyła pomocna. Po naszym wyjeździe do Stanów nie bardzo mogła wytrzymać w kraju. Nie wiedząc jak się nam żyje, zjawiła się rok później aby samej sprawdzić czy nie trzeba pomoc. I pomagała jak umiała najlepiej. Zycie zahartowało ja jak mało kogo toteż pracy się nie bała i śmiało można ja było nazwać, w ślad za Ireną Kwiatkowską z” Czterdziestolatka”, kobietą pracującą. Zdrowie jednak musiało zacząć dawać o sobie znać. Teściowa jednak zawsze umila sobie jakoś radzić ze swoimi schorzeniami nawet jeśli niektóre wymagały pobytów w szpitalu, zawsze stawała na nogi. Często twierdzimy z zona ze lata pracy na Syberii to lata kiedy hartował się duch i ciało. Teść, który również nie miał łatwego życia odszedł do krainy wiecznych łowów niemal jedenaście lat temu. Był to niewątpliwie duży szok i przeżycie jednak nie załamała się i parła do przodu. Zatem kiedy nadszedł czas obchodów dziewięćdziesięciolecia urodzin postanowiliśmy to uczcić. Impreza odbyła się w rodzinnym mieście teściowej w Łańcucie. Nasza córka, która na tę okoliczność przyjechała ze swoim mężem z Meksyku postanowiła w tym dniu zawrzeć ślub kościelny również tutaj w Łańcucie. Zjawili się również nasi synowie ze Stanów i reszta rodziny. Pomimo postu i zakazu zabawy czas spędzony razem w gronie rodziny z dziećmi, wnukami i prawnukami  był czymś bardzo specjalnym i dla teściowej i dla nas wszystkich. Obchody się skończyły dzieci się rozjechały my postanowiliśmy zostać aby choć w części pomoc i być w pobliżu w razie potrzeby. Cztery tygodnie temu teściowa przeszła przez rozległy udar. Po przewiezieniu do szpitala lekarze ofiarowali nam spędzenie ostatnich chwil przy niej. Wszyscy byliśmy w przeświadczeniu, ze nadszedł kres i czas polaczenia z mężem.  Od tej pory minęło już ponad cztery tygodnie a teściowa wychodzi małymi kroczkami na prosta. Wprawiła nie po raz pierwszy wszystkich w zdumienie ile jest w niej siły i woli życia. Udar  był bardzo rozległy i w dalszym ciągu nieznane są jego skutki, nieuległa jednak wątpliwości, ze stan jej zdrowia pomału się poprawia a fakt, ze przeżyła to, co lekarze uważali, ze przeżyć nie powinna napawa nas bardzo dużą doza optymizmu. Musze z duma oddać w tym miejscu cześć naszym dzieciom, które jak jeden mąż zjawiły się ponownie przy babci czując potrzebę bycia przy niej i motywowania jej do walki o życie. Kto wie może to właśnie było powodem ze jest wciąż z nami. W takich chwilach nachodzą nas rożne refleksje i o tym miało być te parę słów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

The Biveros Effect

To Travel is to Live

Co zostało na alei róż...

Duże dziewczyny nie płaczą, czyli wyznania Milagros Goldberg- DDA z nerwicą w tle.

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Hobo Movie

Movies Review in the Hindi Language

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Co mi tam....

Poza facebookiem istnieje życie.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

%d blogerów lubi to: