Globalizacja

Globalizacja w swoich założeniach to był naprawdę bardzo dobry pomyśl. Postępujące dysproporcje miedzy krajami wysoko uprzemysłowionymi a reszta świata miały zostać zlikwidowane albo chociaż pomniejszone poprzez zachęcanie do inwestowania w tych krajach. Miało to poprawić nie tylko sytuacje gospodarcza tych krajów ale również wpłynąć na polepszenie warunków życia ich mieszkańców. Fantastyczny pomyśl, tylko przyklasnąć. Zmieniono zatem prawa podatkowe, wprowadzono ułatwienia dla inwestorów. Wszystko po to aby przeciw działać biedzie w krajach ubogich. Tak cały ten program został sprzedany szerokiej publiczności czyli mieszkańcom krojów rozwiniętych. Praktyka jak to często w życiu bywa okazała się inna. W Stanach przeniesiono wiele zakładów produkcyjnych gdzieś do krajów Ameryki Łacińskiej czy do Azji zamykając istniejące zakłady. Tam gdzie je przeniesiono wcale nie chodziło o pomoc. Bardziej inwestorzy zainteresowani byli tanią siłą roboczą, ubogim prawem pracy czy brakiem związków zawodowych.  Niska płaca minimalna to było właśnie to co wszystkim się podobało najbardziej. Udało się więc za jednym zamachem osiągnąć wszystko tylko nie to co obiecano. W Stanach coraz więcej przedsiębiorstw zamykano i przenoszono je gdzieś w świat. Ludzie tracili prace ale firmy miały się dobrze. Przecież w dalszym ciągu mogły sprzedawać swoje produkty tutaj w Stanach bo właśnie po to zniesiono niektóre bariery celne. Koszty siły roboczej zostały obniżone. Najgorsze albo raczej najlepsze w tym wszystkim było to, ze towary były sprzedawane po cenach amerykańskich. Pracownicy zatrudniani gdzieś tam w świecie na ogol zarabiali minimalne place na danym rynku, które nawet nie wystarczały na godne życie. Jest wiele zdjęć na Internecie pokazujących warunki w jakich ci ludzie pracowali. Praktycznie nie opuszczali zakładów pracy. Ceny detaliczne wcale jednak nie zostały pomniejszone. Okazało się zatem, ze głownie chodziło o powiększenie zysków a nie o jakąś tam pomoc dla krajów rozwijających się. Tradycyjnie to co miało służyć wielu ludziom przyniosło korzyści garstce spryciarzy. W Stanach pozamykano wiele przedsiębiorstw produkcyjnych. W ślad za zakładami przemysłowymi poszły również inne dziedziny życia jak chociażby obsługa klienta, programowanie oraz wiele innych zawodów związanych z komputerami. Doszło do paradoksów szczególnie w zakresie obsługi klienta. Szukając jakiejkolwiek telefonicznej pomocy związanej z obsługą jakiegoś urządzenia , ludzie byli przełączani i musieli rozmawiać z kimś kto ledwie co mówił po angielsku. Miałem przyjemność rozmawiać z kimś w sprawie mojego komputera. Osoba z która rozmawiałem znajdowała się gdzieś w Indiach. Problem z hindusami jest taki, ze oni maja bardzo silny akcent, który jest bardzo trudny do zrozumienia.  Rozmowa nasza nadawała się do kabaretu. On mówił o jednym a mnie chodziło o cos zupełnie innego. Musiałem go poprosić o kogoś innego ale efekt był ten sam. Pogadaliśmy sobie chwile on mi o pietruszce, ja mu o gruszce żeby wreszcie dojść do wniosku, ze to wina oprogramowania a w ogóle to mamy chyba złe polaczenie.  I tak właśnie wyglądała globalizacja po amerykańsku, wiele ludzi do dzisiaj nie mogą się po niej pozbierać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s