Nie daj się zaczadzić

Kontaminacja czyli jak to mówili Pawlak z Kargulem zaczadzenie to najbardziej niebezpieczna choroba w polityce, nie tylko polskiej. Zaczadzenie rzuca się najpierw na głowę i przejawia się jako kompletny braku poczucia realiów i rzeczywistości. Zaczadzić się można z wielu przyczyn ale najpopularniejszy jest nadmiar władzy. Większość z nas pamięta zaczadzonych urzędników z okresu PRL, którym dano jakąś władze a sprawiali wrażenie jakby od nich zależała przyszłość całego kraju. Mali ludzie na nic nieznaczących stanowiskach, którzy koniecznie chcieli udowodnić ze jest inaczej. Było to urągające inteligencji przeciętnego klienta ale dało się z tym żyć bo tak naprawdę władza tych ludzi nie wykraczała poza teren miejsca pracy. Czasy się zmieniły i zaczadzenie przybrało inne rozmiary dzisiaj. Jest ono wszechobecne, szczególnie na samej górze władzy. Nie mam pojęcia co ci goście wąchają ale substancja musi być bardzo niebezpieczna. Na pewno nie jest to marycha, bo ona podobno wprowadza w dobry nastrój a wszyscy wtedy są naszymi przyjaciółmi. A jak się popatrzeć na nasze elity to dobry nastrój maja tylko wtedy jak im rośnie, słupek poparcia ma się rozumieć a opozycji ten słupek opada albo lepiej powiedzieć spada. No ogarnia ich wtedy najwyższy stopień zaczadzenia. Włóczą się po knajpach plota od rzeczy i na dodatek dają się nagrywać jakby nie wiedzieli, ze na to tylko czeka opozycja. Teraz ich słupki walą w górę a ich samych wkrótce ogarnie zaczadzenie. I tak w kółko Macieju. Jak już jednemu się wydaje, ze zdobył władzę absolutna zaraz się nią zaczadzi na co ten drugi nawiedzony tylko czeka. Niestety ta góra, zaczadzona władzą w przypływie dobrego nastroju pragnie się podzielić swoim zaczadzeniem ze swoimi ludźmi w terenie tak zwanymi wyborcami. Cały czas chodzi o te słupki, które raz rosną raz opadają. Jak gdzieś rosną znaczy się wyborca zaczadzony porządnie, jak znowu spadają znaczy się należy doczadzić. Podobnie pracuje opozycja tam doczadzic , tu wystarczy. Osiągnęli w tym zaczadzaniu prawdziwe mistrzostwo. Udało im się podzielić kraj na dwie strefy wpływów a nas zaczadzić niechęcią do siebie nawzajem.  Brak porozumienia zaczadzonych wyborców to młyn na wodę dla nawiedzonych  (wyższy stopień zaczadzenia) polityków. Mogą sobie teraz bezkarnie prowadzić to swoje debilne wojenki ku uciesze zaczadzonej gawiedzi, która stać będzie po stronie swoich nawiedzonych polityków do krwi ostatniej. Pamiętam jak w trakcie pobytu w Stanach  ktoś mi opowiadał historie o polskiej parafii która miała powstać przy istniejącym kościele. Potrzebny był również ktoś do rady kościelnej. W okolicy istniały dwie grupy naszych rodaków i obie chciały mieć swojego przedstawiciela w radzie. Zaczadziali na władzę nie bardzo chcieli słuchać slow klechy, ze zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Efekt był taki, ze choć ksiądz został parafia nigdy nie powstała. Życzę powodzenia w zaczadzaniu.