Polityka dobra fucha, kto chce niech posłucha

Tak bardzo chciałbym zostać politykiem

Ja przecież lubię leżeć bykiem

I wcale nie mam ochoty

Co dzień chodzić do roboty

A jak już pracuję

To się wszystko we mnie gotuje

Że ta moja płaca

Ledwie starcza na leczenie kaca

Niech więc ci co pracują

Mnie tutaj nie trują

Że tylko ciężką pracą

Ludzie się bogacą

Ja tam wolę do parlamentu

Albo lepiej do senackiego regimentu

Tam powołam komisję

Co to załatwia sprawy wszystkie

Dla wszystkich znajdę etaty

Najpierw dla żony, mamy i taty

Potem coś się wymyśli

Zależy co mi się przyśni

Mogę na ten przykład

Dać gdzieś, komuś jakiś wykład

Mnie nie chodzi o te pieniądze

Bo jak ja rządzę to już rządzę

I nie ma takich cudów

Zrobię wszystko dla mojego ludu

Ja ten kraj nareszcie zmienię

Przysięgam na moją ciocię Gienię

A jak coś mi nie wyjdzie

Ktokolwiek do mnie przyjdzie

to ma łatwo wykaże

Że to opozycja mnie karze

Głosujcie więc na mnie

Inaczej zginiemy marnie

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Ale afera, Monika na premiera

No i mamy następną burze. Jakiś idiota podsłuchał polityków gawędzących sobie w jakiejś knajpie, nagrał to na taśmę i sprzedał żądnemu sensacji brukowcowi. Ot i w jednym zdaniu cały sens zamieszania, które spowodowało że niektórzy domagają się ustąpienia rządu. I słusznie. Nie mamy już w kim wybierać bo większość naszych polityków jest  już i tak mocno skompromitowana zatem proponuje Monikę nasza zdeterminowaną w dochodzeniu prawdy dziennikarkę na premiera. Ona to bowiem w imieniu całego środowiska dziennikarskiego potępiła premiera za nalot na brukowca. Trzeba jej będzie dołożyć coś do wynagrodzenia bo już dzisiaj dziennikarze zarabiają więcej niż jakiś premier. Chciałbym w tym miejscu przypomnieć wszystkim o aferze w „News of the World” bardzo poczytnym piśmie na Wyspach Brytyjskich. Było ono własnością pana Ruperta Murdocha, gościa, który w mediach może „Wprost” zjeść na pierwsze śniadanie. Gazeta ta istniała od 1843 roku. W 2011 roku udowodniono im nielegalne zdobywanie informacji za pomocą właśnie podsłuchów i tym podobnych praktyk. Podsłuchiwano kogo się dało, polityków, celebrytów i innych z pierwszych stron gazet z rodziną królewska na czele. Kiedy wreszcie cała afera ujrzała światło dzienne nawet tak wpływowa osoba jak Rupert Murdoch nie był wstanie ochronić poczytnego brukowca. Gazeta oficjalnie po ponad 160 latach istnienia została zamknięta a na pana Ruperta posypały się grzywny i słowa potępienia. Bo w normalnym kraju tak być powinno. Informacje zdobyte w sposób nielegalny po prostu nie mogą być wykorzystywane w żaden sposób. To nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Naszym szanowny dziennikarzom wszystko się pomieszało. Chcą aby rząd był odpowiedzialny za swoje niezgodne z prawem działania, zresztą słusznie, ale tego samego typu aktywność wśród nich to nalot na ich konstytucyjna wolność słowa. To naprawdę nie ma znaczenia o czym sobie gawędzili nasi niezbyt mądrzy politycy w knajpie przy piwie, ich podsłuchiwanie było nielegalne i jako takie niezgodne z prawem. Mnie naprawdę wisi kto jest premierem i tak tutaj nie mieszkam, tyle że w tym wypadku po prostu nie można pozwolić aby ludzie bali się cokolwiek powiedzieć bo mogą być podsłuchiwani. Z drugiej strony to naprawdę żenujące, że w dobie kiedy wszyscy podsłuchują wszystkich, USA Niemców i Anglików, Niemcy USA, nie wspomnę tutaj o Chinach, które pewnie już same nie wiedzą kogo podsłuchują a kogo nie, a nasi politycy rozmawiają tak swobodnie na takie tematy w podrzędnej knajpie.