Ziemia obiecana

Kiedy w 1989 dotarłem do Stanów Zjednoczonych nigdy wtedy nie przypuszczałem, że po 25 latach pobytu będę się znowu przeprowadzał. w 1989 to był inny kraj. U władzy był George Bush senior a kraj był w bardzo dobrej kondycji ekonomicznej. Pracy nie brakowało i dla tych co mówili po angielsku i dla tych którzy mieli z nim problemy. Dolar miał wartość a minimalna płaca pozwalała nawet na odłożenie paru dolarów na tzw. zachcianki. Nikt wtedy nawet nie przypuszczał, ze kraj powoli zmierza ku kryzysowi. Kiedy w latach 30-tych Stany przechodziły przez wielki kryzys udało im się zdeterminować co go spowodowało i jak przeciwdziałać kryzysom w przyszłości. Wprowadzono szereg praw ograniczających szczególnie monopolistyczne zapędy wielkich korporacji w szczególności w sektorze bankowym. Dzięki temu większość korporacji i banków mogła prowadzić działalność na terenie jednego konkretnego stanu. To spowodowało, ze w każdym stanie operowały inne banki, inne kompanie telefoniczne, inne kompanie dostarczające energie. Istniały oczywiście ponadstanowe korporacje ale ich działalność była marginalna ze względu na utrudnienia prawne. Prezydent Reagan pod wpływem silnego lobby zaczął powoli te ograniczenia prawne likwidować. Zaczęły pomału pojawiać się coraz większe i prężniejsze korporacje ponadstanowe. Tendencje te zostały podtrzymane przez następnych prezydentów. Dodatkowo coraz większą popularność zdobywała globalizacja. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych o sile Stanów Zjednoczonych decydowała mocna klasa średnia. Nie wiem jakie powinny być idealne proporcje pomiędzy najbogatszą warstwą, klasą średnią a najuboższymi wiem jednak ze zachwianie tych proporcji w Stanach doprowadziło do kryzysu. Całkowita likwidacja ograniczeń monopolistycznych wraz z globalizacją doprowadziły do zaniknięcia małych przedsiębiorstw co oczywiście przełożyło się  na katastrofę dla średniej klasy. Dzisiaj w Stanach istnieją cztery główne banki dyktujące warunki. Żaden z banków, które istniały w stanie New Jersey w latach osiemdziesiątych już dzisiaj nie istnieje. Miało się to przełożyć na tańsza obsługę ale to była tylko propaganda. Konkurencja została praktycznie zminimalizowana a małe banki zostały wchłonięte przez ponadstanowe molochy. Tak stało się w praktycznie każdej dziedzinie gospodarki. Międzynarodowe korporacje rządzą dzisiaj w Stanach. Większość zakładów, które miały swoje fabryki produkcyjne w Stanach wyniosła się gdzieś indziej w świat w poszukiwaniu tańszej siły roboczej. Najbardziej uderzyło to w średnia klasę. Proporcje zostały zachwiane, większość średniej klasy została zepchnięta w dół. Wiele zawodów zniknęło z mapy profesji w stanach ze względu na globalizacje. Wiele osób dziwi się z powodu wyboru Obamy na prezydenta. Najuboższe warstwy zawsze głosowały na partie demokratyczną.  Republikanie na rządów Busha juniora dokończyli dzieła zniszczenia klasy średniej, która zawsze była pro-republikańska. Dzisiaj większość z tej klasy bardziej utożsamia się z demokratami bo partia w którą wierzyli odebrała im wiarę w lepsze jutro.

Reklamy